Przed dom nad rzeczk zajeda samochd. W wietle reflektorw wida wski pas zapuszczonego ogrodu i nadbrzene drzewa, pozbawione lici. Reszta tonie w nieprzeniknionym zmroku .. Ki diabe? .. mwi do siebie gospodarz i woa przez drzwi: .. A kto tam? .. Pu pan, panie Gacyk to ja .. odzywa si gos kierowcy, z ktrym jedzi do Szczecina. 